Gorące tematy

  • 27 kwietnia 2010
  • wyświetleń: 7964

PALP: Gromią w obu ligach

Chyba mało kto się spodziewał, że aż tak wiele jednostronnych pojedynków będziemy oglądać w ostatni kwietniowy weekend piłkarski. Na boisku Orlika rozegrana została XX kolejka Pszczyńskiej Amatorskiej Ligi Piłkarskiej. Nie we wszystkich meczach były jednak wysokie rozstrzygnięcia, nie obyło się też bez niespodzianek. Zapraszamy zatem na krótkie podsumowanie minionego weekendu.


I LIGA


Na swoje ligowe mecze pierwszoligowcy czekali aż dwadzieścia dni – ostatnie mecze odbyły się bowiem w świąteczny poniedziałek. Głód piłki był zatem ogromny. Teraz jednak szybko będzie go można zaspokoić, bowiem w najbliższych dwóch tygodniach grania będzie co niemiara!


Coraz niżej
Do ligowych zmagań jako pierwsi powrócili piłkarze zagrożonego degradacją teamu z Elwo i ZRB. Już pierwsze minuty pokazały, że szóstka z fabryki elektrofiltrów będzie miała niesłychanie ciężko o zdobycz punktową. Bananowa piątka pierwsze minuty rozegrała wręcz koncertowo i po niespełna 6 minutach była już na dwubramkowym prowadzeniu. Zespół Cygana tym samym ustawił sobie mecz. Dzięki szybkiemu prowadzeniu mógł kontrolować przebieg boiskowych wydarzeń a rywale wyraźnienie byli na taki przebieg meczu przygotowani. Po dwóch kwadransach w sędziowskim protokole było już odnotowanych czterech strzelców po stronie ZRB. Pierwszy gracz z Elwo trafił do sędziowskiego notesu dopiero w 33 minucie, ale na pogoń było już za późno. Co prawda gracze z fabryki przy ulicy Bielskiej zaatakowali ale zamiast zmniejszyć straty jeszcze je powiększyli bowiem Szybkie Banany w końcówce zadały jeszcze dwa celne ciosy. Radość z wygranej budowalano-bananowej szóstki zmąciła jednie czerwona kartka Capa, którą ujrzał w końcówce meczu. Sytuacja szóstki Elwo staje się coraz trudniejsza.

Elwo Pszczyna – ZRB-Szybkie Pszczyna 1:6 (0:3)


Minimaliści
Po raz kolejny ATS pojawił się na meczu w zaledwie sześcioosobowym składzie. Póki co nie wpływa to w zasadniczy sposób na osiągane wyniki ale im dłużej będzie to trwało tym trudniej może być szóstce Jakuba w walce o ligowy medal. Tym razem na przeszkodzie miała stanąć ekipa Gunnersów, ale team Pękały póki co wiosną prezentuje się przeciętnie, żeby nie powiedzieć słabo. Początkowy brak koncentracji najwyraźniej wykorzystali rywale, którzy w 12 minucie po prezentach rywali mieli przewagę dwóch goli. Wydawało się jednak, że Gunnersi dzięki trafieniu Kordonia po kwadransie gry zapewnią jeszcze emocje ale… kilka chwil po przerwie znakomitym uderzeniem w samo okienko twierdzy Świerczyńskiego popisał się Andrzej Górny, czym wyraźnie podciął skrzydła przeciwnikom. Kiedy na niespełna pięć minut przed końcem widowiska ATS uzyskał trzy bramki przewagi było niemal pewne, że nie da wydrzeć już sobie zwycięstwa. Co prawda Gunnersi w końcowych fragmentach poderwali się jeszcze do walki ale losów spotkania nie byli w stanie odwrócić.

ATS Jakub Pszczyna – Gunners Pszczyna 4:2 (2:1)


Jadą po bandzie
Już nawet nie w sześciu a w pięciu na mecze przychodzą piłkarze Sew-Metu! Czy ekipa z Piasku zdoła się jeszcze pozbierać? Póki co walczy ale… aby osiągnąć sukces z czołowymi ligowymi drużynami potrzeba czegoś więcej. W sobotę piłkarze pod wodzą Boskiego praktycznie sami skazali się na porażkę jeszcze przed meczem. Ciężko bowiem było sobie wyobrazić aby lider tabeli nie zdołał pokonać pięcioosobowego temu Sew-Metu. Zawodnicy Ełki najwyraźniej też tak podeszli do sprawy bowiem obserwując ich poczynania chyba nikt by się nie domyślił, że tak gra pierwszy zespół pierwszej ligi. Mecz dla piłkarzy z centrum dobrze się rozpoczął, a później nie było już tak różowo. Przede wszystkie brak było zrozumienia i zagrania, a największym mankamentem była skuteczność. Czołowi ligowy strzelcy nie potrafili wstrzelić się w twierdzę strzeżoną przez Pękałę i naprawdę ciężko wszystko zwalić na dobrze dysponowanego bramkarza z Piasku. Lasy meczu rozstrzygnęły się jednak w końcówce pierwszej odsłony po dwóch szybkich golach Adama Wali i Macieja Majewskiego. W drugiej odsłonie Ełka stylu gry nie zmieniała. Co ciekawe zaś mimo skromnego składu Sew-Met zdołał strzelić gola honorowego! Team przypomniał sobie jak strzela się gole dopiero w końcówce meczu, choć patrząc na okoliczności w jakich padł wynik, rzesultat 5:1 trzeba uznać za bardzo skromny.

Ełka Team Pszczyna – Sew-Met Piasek 5:1 (3:0)


Podjęli ryzyko…
Chyba tylko niepoprawni optymiści liczyli na to, że ekipie Mieszka uda się urwać punkty obrońcom mistrzowskiego tytułu. Choć pierwsze wiosenne mecze pokazały, że w drugiej rundzie ekipa książęcych spisuje się lepiej to tym razem lepszego stylu i szczęścia wystarczyło tylko na dwadzieścia minut. W pierwszej odsłonie toczyła się bowiem dość wyrównana walka. Profi M-Tec nie potrafiło narzucić rywalom swojego stylu, a gra nie układała się najlepiej. Prócz jednego trafienia w poprzeczkę twierdzy Szczęśniaka trudno było doszukać się więcej pozytywów w grze ofensywnej mistrzów. Nieco więcej bramkowych okazji mieli rywale ale wyraźnie szwankowała skuteczność.
Wszystko zmieniło się po przerwie. Dwa błędy w defensywie Mieszka bezlitośnie wykorzystali rywale. To sprawiło, że dotąd defensywnie nastawieni książęcy musieli się coraz bardziej odkrywać. Z biegiem czasu podejmowane ryzyko stawało się coraz większe a rywale mogli dzięki temu przeprowadzić kilka szybkich kontrataków. W ostatnich siedmiu minutach właśnie trzy takie kontry zakończyły się golami, a cały mecz ekipa Profi wygrała pewnie 5:0.

FC Profi M-Tec Pszczyna – Mieszko Pszczyna 5:0 (0:0)


Bliźniacze połowy
Dobre otwarcie… i to właściwie tyle jeśli chodzi o postawę Trójcy w pojedynku z Cadi-Carem. Samochodziarze na początku meczu dali się zaskoczyć, ale szybko zdołali opanować sytuację schodząc na przerwę już z trzybramkową przewagą, a w drugiej odsłonie nastąpiła wręcz demolka rywali. Początkowo jednak nic nie zapowiadało tak łatwej wiktorii. Już w trzeciej minucie Baca z łatwością wymanewrował defensywę rywali i nie dał szans Klocowi na skuteczną interwencję. Trójca grała dobrze w defensywie ale tylko zaledwie… pięć minut. Później tan piękny sen przerodził się w istny koszmar. Z każdą chwilą dominacja szóstki z Podstarzyńca rosła coraz bardziej. Po kwadransie w ligowych statystykach znaleźli się Grygier, Paszek i Dziadek a to był dopiero początek.
Druga odsłona była niemal bliźniaczo podobna do pierwszej części. Najpierw do siatki rywali trafił gracz Trójcy Nachlik, po czym grała i strzelała już tylko szóstka Cadi-Caru. Ostateczne hat-tricki skolekcjonowali Grygier i Paszek, dzięki czemu wicemistrzowie odnieśli wyraźnie zwycięstwo.

Cadi-Car Pszczyna – Trójca Pszczyna 9:2 (4:1)


To była walka
Chyba najlepszy mecz sobotnich zmagań stoczyli z kolei piłkarze Żubrów i OKS-u. Walczące o utrzymanie ekipy punktów szukać muszą w każdym meczu, a te zdobyte z bliskimi sąsiadami są podwójnie cenne. Szóstka z Poligonu spotkanie rozpoczęła tak jak poprzednie swoje pojedynki, czyli od szybkiej i agresywnej gry. Rywale nie mieli zbyt wiele miejsca na rozgrywanie akcji i wyraźnie sobie z takim stylem gry nie radzili. OKS był w tym fragmencie gry stroną dominującą i dyktującą warunki gry. Żubry ograniczały się głównie do wyprowadzani kontrataków choć i one pozostawiały wiele do życzenia. Nic więc dziwnego, że po kwadransie gry najszczęśliwszym zawodnikiem na boisku był Tomasz Bałuch autor dwóch bramek dla Merkurego.
Po przerwie nic nie zapowiadało zmiany obrazu gry. Żubry co prawda zaczęły chwytać rytm gry ale umiejętnie broniący się rywale przeprowadzali groźne wypady pod twierdzę Łukasz Kukli raz za razem testując jego formę. Wszystko zmieniło się po półgodzinie gry. Gol Łukasza Wiery przywrócił nadzieję szóstce pod wodzą Ochmana. Żubry poszły za ciosem i wkrótce mieliśmy remis. Od tego momentu OKS wyraźnie stracił pewność siebie. Zaczął grać nerwowo, niedokładnie, co też za wszelką cenę próbowali wykorzystać rywale, którzy w końcowych minutach wyraźnie chwycili wiatr w żagle. Ostatecznie jednak nic już się nie zmieniło.

Żubry Pszczyna – OKS Merkury II Poligon 2:2 (0:2)


Budowlana demolka
A to miało być wyrównane spotkanie. Wielu kibiców ostrzyło sobie zęby na konfrontacje budowlańców z Piasku z Poligonersami jednak Ci drudzy zawiedli na całego. Będący wiosną zdecydowanie na fali piłkarze Japi-Budu od pierwszych minut zdominowali niemal grę niemal na całym boisku. Trudno usprawiedliwiać Poligonersów, którzy mimo, że nie zagrali w tym meczu optymalnym składem, tak na dobrą sprawę chyba nawet nie podjęli walki. Choć może to tylko złudzenie i to rywale narzucili po prostu swój styl gry. Co by nie pisać defensywa Japi-Budu spisywała się niemal bez zarzutu a jeszcze lepiej było w ofensywie. Czy to uderzenie głową czy też nogą, czy z prawej czy też z lewej strony boiska, prawie każda akcja siała zamęt w szeregach defensywnych Poligonersów. Japi-Bud grał niemal koncertowo. Jedyna bramka dla szóstki z osiedla Powstańców Śląskich padła to trafieniu… gracza rywali. Piaskowanie w tym momencie prowadzili już jednak 5:0 toteż gol ten w żaden sposób nie pobudził rywali do walki. Podrażnił z kolei szóstkę Piotra Dudy, która dorzuciła jeszcze cztery trafienia do swojej kolekcji.

Japi-Bud Piasek – Poligoners Pszczyna 9:1 (4:0)


PALP: Gromią w obu ligach · fot. Andzejek



II LIGA


Drugoligowi piłkarze którzy zaległe mecze XVIII kolejki rozegrali przed tygodniem mieli zaledwie tygodniowy rozbrat z piłką. Także i tu jednak głód piłki wielu piłkarzy był widoczny.


Bez wysiłku
O mały włos a przez małe nieporozumienie na swój mecz nie przybyła by ekipa Zielarzy. Ostatecznie jednak zespół z Czechowic dojechał i gdyby nie brak nominalnego bramkarza i fatalne otwarcie można było powalczyć z Relaksem. Szóstka z Pszczyny wykorzystał jednak w pełni wszelkie słabości rywala. Po 10 minutach po dwóch trafieniach Witczaka i jednym Olejarczyka Relaks prowadził trzema golami i wyraźnie spuścił z tonu. Rywale przeprowadzili kilka groźnych akcji ale mieli wyraźnie problemy z ulokowaniem piłki w siatce.
Po zmianie bramek Relaks nie forsował tempa gry, starał się grać konsekwentnie i to przyniosło kolejne trafienia. Sposobu na defensywę rywala długo z koli poszukiwali przyjezdni. W końcu jednak się udało. W 35 minucie Woronę pokonał Grzegorz Jagielski ale w tym momencie pszczyńska szóstka prowadziła już pięcioma golami. Zielarzom należą się brawa za podjęcie walki, choć przyznać trzeba, że obecnie dość wyraźnie odstają do ligowej czołówki drugiej ligi.

Zielarze Czechowice – Relaks Katon Pub Pszczyna 1:5 (0:3)


Stracona szansa
Znakomite 30 minut rozegrała ekipa Teamu Prevent z liderem Undergraosexoholicami. W pszczyńskiej lidze potyczki trwają jednak 40 minut i właśnie to ostatnie dziesięć okazały się decydujące. Od pierwszego gwizdka ligowi debiutanci zagrali bardzo agresywnie i ambitnie nie pozwalając rozpędzić się ekipie Sęka. Co więcej Team Prevent często gościł w polu karnym rywali i właśnie jedna z ofensywnych akcji w 14 minucie dała prowadzenie! Szóstka Undergraso wyraźnie była zaskoczona takim obrotem sprawy. Jeszcze bardziej piłkarze w zielonych koszulkach musieli się zdziwić, kiedy po 27 minutach mieli już dwie bramki do odrabiania strat. W tym momencie chyba też nieco zbyt pewnie poczuli się rywale i dali wbić sobie bramkę kontaktową. Prawdziwe nieszczęście zaczęło się jednak kilka chwil później, kiedy za głupi faul druga żółtą i w konsekwencji czerwona kartkę boisko opuścił Gębala. Od tego momentu Team Prevent wyraźnie się pogubił. Lider drugiej ligi zaś wykorzystał całkowicie przewagę jednego gracza. W ostatnich 10 minutach zaaplikował rywalom aż siedem goli! Któż spodziewał się po 30 minutach gry takiego końca?

Undergrasosexoholics – Team Prevent Pszczyna 8:2 (0:1)


Chciałoby się więcej
Najbardziej wyrównany i najbardziej zacięty pojedynek niedzielnych drugoligowych zmagań obserwowaliśmy w starciu K.W.CH. z Wroną. Naprawdę dobre widowisko stworzyli piłkarze obu drużyn. Prowadzenie przechodziło raz w jedną raz w druga stronę aż wreszcie skończyło się bez tryumfatora. Wynik meczu w 11 minucie otworzył Małek, ale rywale błyskawicznie odpowiedzieli trafieniem Skrobola. Po kwadransie to szóstka z Piasku była lepsza o jedną bramkę. Choć okazji do zdobycia goli było jeszcze sporo to tym skromnym prowadzeniem zakończyła się pierwsza odsłona. Drugą lepiej rozpoczęli piłkarze ekipy Wrony. Janatana Rabinka pokonał Adrian Rosner i mecz znowu zaczynał się od nowa. Team K.W.CH. dążył do zdobycia zwycięskiej bramki ale na przeszkodzie stanął znakomicie dysponowany tego dnia Mariusz Król. Po dwóch kwadransach szóstka pod wodzą Bogdana Małka po raz drugi w tym meczu wszyła na prowadzenie. Rywale atakowali, lecz dobrze dysponowana defensywa Wrony nie pozwalała się pokonać, aż do 38 minuty. Wówczas to znakomitym uderzeniem popisał się Gabriel Rebinek, który najwyraźniej miał zbyt wiele swobody, dzięki czemu mógł precyzyjnie przymierzyć, co pozwoliło doprowadzić do wyrównania. Z przebiegu gry podział punktów w tym meczu z pewnością nie krzywdzi, żadnej drużyny.

K.W.CH. Piasek – Wrona Produkcja Podłoża 3:3 (2:1)


Mogło być wyżej
W wyraźnym dołku jest ekipa Seipolu. Potykając się w niedzielę z ligowym sąsiadem z Czechowic wydawało się, że pszczyńska szóstka będzie wstanie o coś powalczyć… ale tylko się wydawało. Piłkarze MOSiR-u całkowicie zdominowali rywali narzucając im własne warunki gry od pierwszych minut. Raz za razem na bramkę Machalicy sunęły ataki i gdyby team zza Wisły grał mniej indywidualnie mecz mógł się zakończyć znacznie wyższym wynikiem. Strzelanie już w 2 minucie rozpoczął kapitan drużyny Kamil Urban, a po kwadransie gry na liście strzelców byli już także Musiał, Maroszek i Faruga. W tym czasie dla Seipolu trafił jedynie Malek i jak się wkrótce miało okazać miało to być pierwsze i ostatnie trafienie pszczyńskiej szóstki.
Po zmieni stron dominacja MOSiRu wzrosła jeszcze bardziej. Uraban i koledzy co kilkadziesiąt sekund testowali defensywę rywala. Po 36 minutach gry mieli na swoim koncie bramkowym już dwucyfrową ilość goli. Ciężko było doszukać się zaś jakichkolwiek pozytywów w grze ekipy Piotra Pali, która z biegiem upływających minut czuła coraz większą bezradność i zniechęcenie.

Seipol Pszczyna – MOSiR Czechowice 1:10 (1:4)


Zmęczyli i dobili
Jeszcze nie tak dawno mogło by się wydawać, że mecze Kilersów z Prodrexem powinien być wyrównanym meczem. Niestety zdziesiątkowany kartkami team Polandów w niedzielę nie potrafił podjąć równorzędnej walki. Co prawda początku meczu skazani na porażkę gracze z osiedla Piastów zagrali całkiem dobre zawody. Może nie błyszczeli w akcjach ofensywnych ale w grze defensywnej niewiele było mankamentów. Inna sprawa, że Kilersi także przystąpili do tego pojedynku w dość skromnym składzie i nie narzucali wysokiego tempa gry. Gol otwierający wynik meczu padł dopiero kilkanaście sekund przed przerwą, kiedy Barczyńskiego pokonał Paliczka. Ligowy król strzelców ubiegłego sezonu rozstrzelał się na dobre w drugich dwudziestu minutach, w których jeszcze czterokrotnie poprawił swoje konto bramkowe. Nie próżnowali także pozostali zawodnicy „Zabójczej” szóstki, którzy także czterokrotnie zmuszali bramkarza rywali do kapitulacji. Z kolei pełniący tym razem obowiązki barmkarza Kocima tylko raz sięgał do siatki po futbolówkę, kiedy skierował ją tam Damian Janusz, była już wówczas 37 minuta gry i losy tego meczu była na dobrą sprawę już rozstrzygnięte.

Kilers Pszczyna – Prodrex Poland Pszczyna 9:1 (1:0)


Postarszyli faworyta
Walczący o przepustkę do pierwszej ligi piłkarze POSiRu podejmowali w niedzielę ekipę KECHu. Nie trudno było zatem wskazać faworyta w tym starciu. Już na początku meczu dobrze zachował się Bienioszek, który uprzedził bramkarza rywali i rozpoczął strzelanie. Od tego momentu ekipa ze sportowego ośrodka miała mieć już z górki. Tymczasem rywale zdołali szybko wyrównać. Co więcej po chwili ładny kontratak zakończył się drugim strzałem w światło świątyni Jelenia i… po raz drugi futbolówka była w sieci. Po 11 minutach nieoczekiwanie POSiR musiał odrabiać straty. Do przerwy szło mu ciężko i kto wie co by było gdyby nie pomyłka bramkarza KECHu, który niemal wrzucił sobie sam piłkę do bramki. To najwyraźniej podłamało ekipę Krzysztofa Gutowskiego. Rywale zaś z każdą chwilą nabierali więcej pewności siebie i do przerwy już prowadzili.
Losy meczu ostatecznie rozstrzygnęły się w przeciągu dziesięciu minut drugiej odsłony. W tym czasie POSiR czterokrotnie cieszył się po zdobytych bramkach, a KECH tylko raz. Dwa kolejne gole dorzucił m.in. Maciej Stieber lider ligowych strzelców. Ostatnie minuty to spokojna gra z kilkoma szansami bramkowymi, ale wynik nie uległ już zmianie.

KECH Pszczyna – POSiR Pszczyna 3:7 (2:3)


To nie tak…
Zdecydowanie nie tak wyobrażali sobie pojedynek z Enigma zawodnicy z Drużyny Fryzjera. W meczu z faworyzowaną ekipą z Czechowic prawie wszystko poszło nie tak jak miało. Wynik meczu został otwarty już w 3 minucie gry po uderzeniu Seweryna Budy. Drużyna Fryzjera nie zdążyła otrząsnąć się ze straty gola, a Kaczmarczyk musiał wyciągać piłkę z siatki po raz drugi, tym razem po niefortunnej interwencji defensorów. Jak się miało wkrótce okazać to był dopiero początek nieszczęścia. Gra Fryzjerom zupełnie się nie kleiła, były problemy z kilkoma celnymi podaniami, nie wspominając nawet o zagrożeniu bramki rywala, W ostatnich minutach pierwszej części gry Enigma zadała kolejne dwa ciosy. Najpierw z karnego podwyższył Wrona a po chwili wynik do przerwy ustalił Kopcoń. Gorzej już być chyba nie mogło… Mogło, mogło… przekonali się o tym zaraz po przerwie pszczynianie. Zaledwie pięć minut potrzebował lider strzelców drugiej ligi Adam Budny, aby ustrzelić hat-tricka. Nie próżnowali także jego koledzy, którzy raz za razem najeżdżali twierdzę Kaczmarczyka. Im dłużej trwało to spotkanie tym gorzej wyglądała gra Drużyny Fryzjera, która po dwóch kwadransach przegrywała już 0:9. Na ostatnią bramkę dającą wynik dwucyfrowy trzeba było jednak poczekać do 40 minuty gry, a wynik spotkania ustalił Siemieniec.

Enigma Czechowice – Drużyna Fryzjera 10:0 (4:0)


Zaskoczyli
Na koniec drugoligowych zmagań w XX kolejce byliśmy świadkami mega niespodzianki. Wicelider ligowej tabeli ekipa Veina podejmowała druga od końce ekipę Promila. Jesienią między tymi drużynami padł wynik remisowy. Teraz mało kto przypuszczał, że goczałkowiczanie nawiążą walkę z faworyzowaną drużyną. Potwierdzały to zresztą tez pierwsze minuty. Co prawda FC Promil ambitnie walczył, to w 8 minucie po trafieniu Węgrzynka Vein objął niejako planowo prowadzenie. W miarę spokojna gra wicelidera utrzymywała się przez pierwszych dwadzieścia minut. Rywale mieli co prawda swoje szanse, ale zawodziła skuteczność. Wszystko zmieniło się po przerwie. Już w 22 minucie ładnym strzałem zza pola karnego popisał się Marcin Ryba i wszystko zaczynało się od nowa. Promil poszedł za ciosem i 120 sekund później już był na prowadzeniu, a szczęśliwym strzelcem okazała się Laszczak. Vein znalazł się w trudnym położeniu, bowiem twardo, gający często na pograniczu faulu goczałkowiczanie nie pozwalali rywalom na wiele. Sytuacja jankowickiej szóstki skomplikowała się jeszcze bardziej po dwóch kwadransach kiedy w sędziowskim notesie znalazł się strzelec z numerem 29 oznaczający Damiana Wesołowskiego. Co prawda do końca spotkania postawało jeszcze blisko 10 minut lecz twardo grająca defensywa FC Promila nie pozwoliła już praktycznie na nic chyba nieco zaskoczonym takim obrotem meczu piłkarzom Veina. Radość po meczu z drugiej w sezonie ligowej wygranej była zatem ogromna.

Vein Jankowice – FC Promil Goczałkowice 1:3 (1:0)


Strzelców bramek, kartowiczów, wszystkie wyniki, tabele, ligowe statystyki można znaleźć na stronie http://www.posir.pszczyna.pl/?page=article&parent=67&nparent=94 class=dodaj target=_blank>http://www.posir.pszczyna.pl.

UWAGA!!!
Ligowe informacje, tabele, statystyki, archiwalne wyniki dostępne są czasowo tylko w starszej wersji serwisu piłki nożnej portalu pod adresem http://www.pless.pl/branze/pilka/ class=dodaj> http://www.pilka.pless.pl


Następna pierwszoligowa kolejka już we wtorek 27 kwietnia. Z kolei na najbliższy czwartek 29 kwietnia zaplanowane są rewanżowe mecze pierwszej grupy 1/16 Pucharu Ligi PALP.

A w długi majowy weekend czeka nas jeszcze większa dawka emocji piłkarskich bowiem rozegrane zostaną aż dwie pełne ligowe serie gier w obu ligach.

Andzejek

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.