
Gorące tematy
- 21 maja 2010
- wyświetleń: 5578
Skażona woda to tylko plotka
Woda z Jeziora Goczałkowickiego nie jest skażona. Wszystkie historie o jej zatruciu są nieprawdziwe - uspokajają Zakład Uzdatniania Wody Goczałkowice Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i sanepid.
Po zalaniu niektórych miejscowości, domów, pól i szamb, pojawiły się pogłoski o tym, iż woda, która płynie z naszych kranów jest skażona. Specjaliści uspokajają, że co prawda muszą używa więcej środków dezynfekcyjnych, ale woda, którą pijemy jest bezpieczna i spełnia wszystkie normy - czytamy w Gazecie Wyborczej.
Na Śląsku z wody ze zbiornika korzysta aż 1,6 miliona osób. Zanim z tego miejsca woda trafi do kranów przechodzi cały proces oczyszczania. Po przejściu przez sita przy ujęciu wielkie pompy tłoczą wodę z jeziora do rur na terenie zakładu uzdatniania. Jest tu wstępnie dezynfekowana ozonem, który skutecznie zabija bakterie i wirusy.
Potem zaczyna się proces nazywany koagulacją. Do wody zgromadzonej w zbiornikach dodaje się siarczan glinu, dzięki czemu zanieczyszczenia zbijają się w większe grudki, które opadają na dno, a powstały osad jest odprowadzany na zewnątrz. Następnie woda przepływa przez filtry piaskowe, gdzie zostawia kolejne zanieczyszczenia.
Teraz jest już dobrej jakości, ale to jeszcze nie koniec. Jest ponownie ozonowana (ozon zabija biologiczne zanieczyszczenia, które jeszcze mogły zostać w wodzie) i w końcu trafia do specjalnych filtrów z węglem aktywnym. To najnowocześniejsze urządzenia w Polsce, kosztowały prawie 100 mln dolarów!
Działają identycznie jak te, które możemy kupić i zamontować sobie na kranie. Na końcu woda jest jeszcze poddana chlorowaniu, aby można ją przesyłać kilometrami wodociągów. Gdy odkręcamy pierwszy kran po całym procesie, woda jest idealnie przejrzysta i smaczna - bez obaw możemy się jej napić.
Na Śląsku z wody ze zbiornika korzysta aż 1,6 miliona osób. Zanim z tego miejsca woda trafi do kranów przechodzi cały proces oczyszczania. Po przejściu przez sita przy ujęciu wielkie pompy tłoczą wodę z jeziora do rur na terenie zakładu uzdatniania. Jest tu wstępnie dezynfekowana ozonem, który skutecznie zabija bakterie i wirusy.
Potem zaczyna się proces nazywany koagulacją. Do wody zgromadzonej w zbiornikach dodaje się siarczan glinu, dzięki czemu zanieczyszczenia zbijają się w większe grudki, które opadają na dno, a powstały osad jest odprowadzany na zewnątrz. Następnie woda przepływa przez filtry piaskowe, gdzie zostawia kolejne zanieczyszczenia.
Teraz jest już dobrej jakości, ale to jeszcze nie koniec. Jest ponownie ozonowana (ozon zabija biologiczne zanieczyszczenia, które jeszcze mogły zostać w wodzie) i w końcu trafia do specjalnych filtrów z węglem aktywnym. To najnowocześniejsze urządzenia w Polsce, kosztowały prawie 100 mln dolarów!
Działają identycznie jak te, które możemy kupić i zamontować sobie na kranie. Na końcu woda jest jeszcze poddana chlorowaniu, aby można ją przesyłać kilometrami wodociągów. Gdy odkręcamy pierwszy kran po całym procesie, woda jest idealnie przejrzysta i smaczna - bez obaw możemy się jej napić.
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.