
Gorące tematy
- 9 czerwca 2010
- wyświetleń: 10299
PALP: Nowy pierwszoligowiec
Na dwie kolejki przed zakończeniem ligowych rozgrywek poznaliśmy nowego pierwszoligowca. Wiemy już także, kto w przyszłym sezonie na pewno zagra w drugiej lidze. Wciąż zagadką pozostaje, kto zostanie mistrzem, choć po niedzielnych grach mamy silnego faworyta.

II LIGA
Łatwiej się nie dało
Coś niedobrego dzieje się wiosną z drużyną K.W.CH. Z drużyny, która miała walczyć o awans zespół stał się ligowym średniakiem. W sobotnie popołudnie wszelkie wady piaskowian uwidoczniła ekipa sportowego ośrodka. Walczący o przepustkę do pierwszej ligi POSiR od początku meczu ruszył do przodu i bardzo szybko praktycznie ustawił mecz. Już w 7 minucie było bowiem 2:0. W kolejnych minutach nieco więcej z gry mieli co prawda piłkarze z Piasku ale tego dnia piłka ich wyraźnie nie słuchała. Z kilku dobrych okazji nie udało się wykorzystać żadnej. Także POSiR do przerwy skutecznością już nie grzeszył. Dopiero po zmianie bramek pomęczonych zawodników K.W.CH. dobili rywale. Po półgodzinie gry było już 5:0. Wtedy w piłkarzach z Piasku było już widać spore zniechęcenie. POSiR mógł kontynuować zatem swój zwycięski marsz. W ataku błysnął Stieber, który w sumie aż cztery razy zaskakiwał Rabinka. Zwycięstwo pszczynian nawet przez moment nie było zatem zagrożone.
K.W.CH. Piasek – POSiR Pszczyna 0:9 (0:2)
Na granicy
Wyraźnie zacięła się za to maszynka Veina. To co było już tak blisko zaczyna się oddalać. Przyznać jednak trzeba, że tym razem bardziej zdeterminowani byli piłkarze Relaksu, którzy walczą w tej chwili o baraże. Od pierwszych minut byliśmy świadkami dobrego, szybkiego i zaciętego meczu. Początek należał do ekipy Relaksu, która już po sześciu minutach prowadziło dwoma golami. Rywale z Jankowic szybko się jednak otrząsnęli i po 11 minutach było remisowo. To jednak nie koniec emocji w pierwszych odsłonie. Wydawało się bowiem, że Vein wrócił do równowagi, a tymczasem kolejne pięć minut później to ponownie popis skutecznej gry dała szóstka Katona. Kierowani przez Przystała piłkarze jeszcze raz podnieśli się z kolan. Tuż przed przerwą Woronę pokonał Węgrzynek i wszystko było jeszcze możliwe.
W drugich dwudziestu minutach obie drużyny tak skutecznie już nie grały. Relaks starał się pilnować skromnej zaliczki i ograniczał się do pojedynczych wypadów pod bramkę Kozuba. Vein próbował zatem sił w ataku pozycyjnym ale niewiele z tego wychodziło. Jedyny gol w tej części gry padł w 28 minucie kiedy to Mateusz Mąka głową zaskoczył bramkarza z Jankowic. Tym sposobem Relaks pozostał w grze o pierwszą ligę. Drugi Vein ma już z kolei tylko dwa punkty przewagi nad strefą barażową.
Vein Jankowice – Relaks Katon Pub Pszczyna 3:5 (3:4)
Na poprawę humoru
Spore problemy z wydostaniem się z ostatniego miejsca będzie miała z kolei ekipa Promila. Tym razem goczałkowicka szóstka podejmowała KECH. Piłkarze Gutowskiego walczą w tej chwili o górna połówkę ligowej tabeli i tą różnicę było widać od pierwszych minut. Już w czwartej minucie kapitan KECHu pokonał Żaczka otwierając tym samym wynik meczu. Kolejne chwile to jednak dość wyrównana gra. Słoneczna i gorąca aura sprawiła jednak, że po kwadransie Promilom zaczęło wyraźnie brakować sił. Szybko wykorzystali to rywale, którzy jeszcze przed przerwą odskoczyli na cztery bramki.
W drugiej części meczu KECH nie forsował już tempa, toteż gra była nieco bardziej wyrównana. Po półgodzinie to jednak wciąż pszczyńska szóstka dyktowała warunki prowadząc już 5:0. Promil odżył dopiero w końcówce. Szybkie dwa gole nieco poprawiły humory piłkarzom z Goczałkowic, ale strzelanie w tym meczu i tak zakończył KECH, który zainkasował pewny komplet punktów.
FC Promil Goczałkowice – KECH Pszczyna 2:6 (0:4)
Mieli szczęście
Faworytem meczu Kilersów z Wroną zdawała się zabójcza ekipa. Szybko jednak okazało się, że grający w zaledwie sześcioosobowym składzie piłkarze będą mieli spore problemy, aby wytrzymać trudy meczu. Nic więc dziwnego, że Kilesi zaatakowali od pierwszych minut chcąc zdobyć gola póki były jeszcze siły. Plan powiódł się ale… tylko połowicznie. Już w 6 minucie Paliczka wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Ekipa Wrona miała jednak sporo czasu aby zmęczyć rywali i odrobić straty. Grało się jednak ciężko. Kierowani przez Bogdana Małka piłkarze długo nie mogli przeprowadzić skutecznej akcji i kiedy wydawało się, że do przerwy prowadzić będzie team Kilersów wreszcie padło wyrównanie.
Sytuacja zmieniła się jeszcze bardziej tuż po przerwie. Zakrzewski zdobył drugiego i teraz to zmęczona zabójcza szóstka znalazła się w trudnym położeniu. Od tego momentu piłkarze Wrony mogli skupić się na rozbijaniu pojedynczych ataków rywali. Przyznać jednak trzeba, że Kilersi mimo skromnej kadry na tle przeciwnika prezentowali się naprawdę dobrze. Wiele nie brakowało, a udałoby się doprowadzić do wyrównania, ale tej soboty szczęście było po stronie piłkarzy Wrony.
Kilers Pszczyna – Wrona Produkcja Podłoża 1:2 (1:1)
Korona i baraże tuż tuż
Pewny krok w kierunku baraży uczyniła ekipa z Czechowic. Enigma podejmowała w sobotę team Seipolu i tylko najwięksi optymiści mogli liczyć na punkty pszczyńskiej drużyny. Czechowiczanie zdominowali rywali praktycznie od pierwszego gwizdka. Już w 4 minucie Seweryn Buda otworzył wynik meczu. Miało być łatwo, miło i przyjemnie, ale… w 7 minucie padło wyrównanie po… samobójczym golu Seweryna Budy ;-)
To jednak wszystko na co było stać tego dnia zawodników Seipolu. Nie można co prawda odmówić im chęci i woli walki, ale rywale zza Wisły nie pozostawili złudzeń kto w tym meczu jest lepszy. Spokojna i dobra gra Enigmy jeszcze przed przerwą przyniosła pięć goli. Także w drugiej części wiele do powiedzenia nie miała szóstka Seipolu. Piłkarze z Pszczyny biegali, starali się ale bramki zdobywali tylko o klasę lepsi rywale. Wynik dwucyfrowy zapewnił Enigmie lider ligowych strzelców Budny, który ostatecznie zdobył tym razem pięć goli i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji najskuteczniejszych.
Seipol Pszczyna – Enigma Czechowice 1:11 (1:6)
Mają pierwszą ligę
Undergrasosexoholicy przypieczętowali awans do pierwszej ligi. W sobotę potykali się z czechowickimi Zielarzami i mimo, że szóstka zza Wisły w ostatnich meczach prezentowała się bardzo dobrze mało kto przypuszczał, że będzie ją stać aby przeszkodzić liderowi w drodze do awansu. Pierwsze minuty jednak pokazały, że Zielarze w ostatnim czasie poczynili spore postępy i początkowo nie grali gorzej niż ekipa Undergraso. Ba co więcej było nawet kilka szans na objęcie prowadzenia. W tym czasie lider wyraźnie jednak dał się wyszaleć rywalom. O końcowym rozstrzygnięciu zadecydowały ostatnie minuty pierwszej odsłony. Wówczas team pod wodzą Pojdy zdobył błyskawiczne trzy bramki.
Po przerwie piłkarze z Czechowic jeszcze próbowali walczyć, nawet udało się zdobyć szybko bramkę ale… tym razem pewni swego Undergrasosexoholicy szybko odpowiedzieli dwoma trafieniami i było już pewne, że niespodzianki tym razem nie będzie. Dodatkowo w końcówce meczu niejako dla uczczenia awansu do pierwszej ligi Maciej Pojda w dwie minuty ustrzelił klasycznego hat-trica.
Zielarze Czechowice - Undergrasosexoholics 1:8 (0:3)
W miarę spokojnie
W sześcioosobowym składzie na mecz przybyli Fryzjerzy. Dodatkowo patrząc na zwyżkową formę Polandów można było śmiało obstawiać na zespół z Osiedla Piastów. Tymczasem znacznie lepszą piłkę w sobotni wieczór zaprezentowali piłkarze pod wodzą Pali. Może początkowo nie było widać specjalnej różnicy między dwoma zespołami i sytuacji bramkowych nie było też za wiele to po kwadransie gry pazurki pokazała Drużyna Fryzjera. W ostatnich minutach przed przerwą Pala i spółka zdobyli dwa gole, czym niejako ustawili dalszy przebieg meczu. W drugiej odsłonie to team Prodrexu musiał atakować, aby odrobić straty. Rywale mogli ograniczyć się do szybkich ataków. Emocjonująco zrobiło się ale… tylko na chwilę. Po półgodzinie gry bramkę kontaktową zdobył Mańka, ale kilkadziesiąt sekund później najlepszy snajper Fryzjerów ponownie dał dwubramkowe prowadzenie swojej ekipie. Tym też sposobem ekipa Mariusza Pali w miarę spokojnie dowiozła prowadzenie do końcowego gwizdka.
Prodrex Poland Pszczyna – Drużyna Fryzjera 1:3 (0:2)
Syndrom Janosika
Team Prevent kolejny raz pokazał, że zabiera bogatym a daje biednym. Co prawda mecz z MOSiRem rozpoczął od zdobytej bramki w piątej minucie, ale jak się wkrótce okazało były to miłe złego początki. Czechowicka szóstka jeszcze przed przerwą zapewniła sobie komfort psychiczny. Dobra, pomysłowa a przede wszystkim skuteczna gra przyniosła cztery gole. Po zmianie bramek rywale mimo skromnego składu dzielnie walczyli i nawet zdołali zmniejszyć straty do dwóch trafień, ale na wiele więcej nie było ich stać. MOSiR zaś konsekwentnie grał swoje. Czas upływał i kiedy wygrana była już pewna ostatecznego dzieła zniszczenia dokonał Janusz Maroszek zdobywając dwie kolejne bramki i kompletując tym samym hat-trica. Wygrana pozwala czechowickiej piątce realnie myśleć o miejscu w pierwszej dziesiątce drugiej ligi.
MOSiR Czechowice – Team Prevent Pszczyna 6:2 (4:1)
I LIGA
Wiele emocji było w pierwszej lidze w niedzielne popołudnie. Tutaj padło także kilka istotnych wyników zarówno tych decydujących o medalach jak i tych, na przeciwnym końcu ligowej tabeli.
Jeszcze tli się nadzieja
Nie było niespodzianki na otwarcie ligowej XXVIII kolejki. ATS Jakub podejmował świeżo zdegradowany do drugiej ligi zespół Termexu, który walczy już teraz tylko o zachowanie twarzy. W gorące słoneczne południe ekipa z Osiedla Piastów dzielnie włączyła o honor przez pierwszych dwadzieścia minut. Wówczas Jakub strzelił co prawda trzy bramki i miał sporą optyczną przewagę jednak od czasu do czasu rywale się odgryzali zaczepnymi akcjami. Ataki Termexu kończyły się jednak zwykle bardzo niecelnymi strzałami. Na dodatek tuż przed przerwą odnowiła się kontuzja bramkarza pomarańczowo-białych. Jeśli ktoś miał nadzieję na lepszą drugą odsłonę to mógł się poczuć zawiedziony. Po zmianie bramek gra stała się jeszcze bardziej jednostronna. ATS nie forsował tempa a mimo to co rusz gościł w polu karnym rywala. Broniący w drugiej odsłonie twierdzy Termexu Paweł Witko robił co mógł, ale przy biernej postawie kolegów niewiele mógł wskórać. W końcu licznik goli przy Jakubach zatrzymał się na liczbie 11. W ostatniej akcji meczu Kubica zdołał jednak jeszcze wprowadzić kosmetyczną korektę wyniku strzelając jedynego gola dla swojej drużyny, ale w niczym nie mogło zmienić to już faktu pewnej, okazałej wygranej ATS-u.
ATS Jakub – Termex Pszczyna 11:1 (3:0)
Może się uda
Wyraźną zadyszkę złapała ekipa Japi-Bud. W starciu z Żubrami wszyscy liczyli na łatwą wygraną szóstki z Piasku a tymczasem budowlańcom szło tym razem jak po grudzie. Ciężko powiedzieć co było przyczyną takiego stanu rzeczy, choć z pewnością większą ochotę i wolę zwycięstwa miała walcząca o utrzymanie drużyna kierowana przez Dawida Ochmana. Japi-Bud grał całkiem dobrze stwarzał sobie znakomite okazje, ale miał ogromne problemy z ich wykończeniem. Rywale spod znaku Żubra z kolei rozgrywali jeden z lepszych swoich meczy w ostatnich tygodniach. Gra się układała, zazębiała i naprawdę mogła się podobać. Do przerwy mieliśmy bramkowy remis.
Druga część spotkania rozpoczęła się od gola dla Żubrów jednak po pół godzinie bieganiny znowu było remisowo. Od tego momentu coraz więcej z gry miała ekipa z Piasku ale cały czas grała bardzo nieskutecznie. Kiedy w 35 minucie Wiera zakończył szybką kontrę czwartą bramką wydawało się, że szóstka z Pszczyny zdobędzie komplet punktów. To co nie udawało się jednak przez 40 minut udało się w ostatnich sekundach meczu. Wówczas Mariusz Stencel uderzył idealnie w okno twierdzy Piontka i… mecz zakończył się podziałem punktów.
Żubry Pszczyna – Japi-Bud Piasek 4:4 (2:2)
Zabrali im tytuł?
Największą niespodziankę sprawiła w niedzielę jednak ekipa Gunnersów. W starciu z FC Profi M-Tec team Sławosza Pękały faworytem z pewnością nie był, a jeśli dodamy, że przybył w zaledwie sześcioosobowym składzie wygrać nie miał prawa… a jednak.
Początek toczył się jeszcze zgodnie z planem. Już w 5 minucie Nikodem Stuglik dał prowadzenie swoje drużynie, zaś po kwadransie było już 2:0 (trafił Maroszek). Gunnersi z rzadsza atakowali i tuż przed końcem pierwszej odsłony wyprawa pod świątynię Kiecoka zakończyła się golem z rzutu karnego. Po zmianie bramek Profi kontynuowało swoją drogę do zwycięstwa (m.in. w 24 minucie gola zdobył Poczkajski). Dramat obrońców mistrzowskiego tytułu rozpoczął się jednak po niespełna dwóch kwadransach. Najpierw kontaktową bramkę zdobył Pękała, a następnie fatalny w konsekwencjach błąd popełnił Stuglik, który zatrzymał ręką nieuchronnie zmierzającą do bramki piłkę. Drugi rzut karny a ponadto czerwona kartka i gra w osłabieniu do końca meczu musiała podciąć skrzydła Profi. W 34 minucie na prowadzeniu była już drużyna Gunnersów. Co ciekawe grający z liczebną przewagą zmęczeni artylerzyści prezentowali ciekawą i dojrzałą piłkę. Profi jednak wcale nie było bez szans. W 38 minucie dzięki Poczkajskiemu padło wyrównanie. Mistrzowie jednak nie kalkulowali i zagrali o pełną pulę, to się niestety nie opłaciło. Otwarta gra w celu wygranej doprowadziła do utraty dwóch kolejnych goli w ostatnich sekundach meczu i tym samym szansa na obronę tytułu bardzo zmalała.
Gunners Pszczyna – FC Profi M-Tec Pszczyna 6:4 (1:2)
Jeszcze niepewni
Utrzymanie w lidze mogli zapewnić sobie zawodnicy ZRB-Szybkie Banany, ale musieli zdobyć przynajmniej punkt w spotkaniu z Sew-Metem. Team Cygana zagrał jednak wyjątkowo nieporadnie i musiał uznać wyższość szóstki z Piasku. Kierowana przez Rygułę ekipa wskoczyła na właściwe tory niemal od pierwszego gwizdka. Już w 11 minucie dzięki dwóm bramkom Kuźnika Sew-Met bezpiecznie prowadził. Piłkarze bananowej szóstki grali niedokładnie i mieli sporo problemów zwłaszcza z wykończeniem nieźle zapowiadających się akcji. Tuz przed przerwą bramkę z przypadku zdobył jednak Cygan i wydawało się, że wszystko się może jeszcze zmienić.
Po przerwie nadzieję pszczyńskiej szóstki szybko zostały rozwiane. Dwa szybkie gole Sew-Metu odebrały resztki nadziei rywalom. W końcowych minutach hat-trica skompletował jeszcze Kuźnik i ekipa Ryguły mogła się cieszyć z cenne wygranej, która daje wiele szans na utrzymanie. ZRB-Szybkie Banany decydującego punktu szukać będą w dwóch ostatnich meczach.
Sew-Met Piasek – ZRB-Szybkie Banany Pszczyna 5:2 (2:1)
Drugi spadkowicz
Wiemy już także kto dołączy do grona drugoligowców obok Termexu. Elwo mogło przedłużyć jeszcze swoje nadzieje na walkę o wyższą ligę ale warunkiem koniecznym była wygrana z OKSem. Tyle tylko, że gracze z fabryki elektrofiltrów wyraźnie pogodzili się już z losem. Na niedzielny mecz przybyli nawet nie w sześciu a zaledwie pięcioosobowym składzie. Początkowo można było mieć sporo słów uznania do niebiesko-białych, którzy gdyby mieli nieco więcej szczęścia mogli nawet prowadzić. Dobra i ciekawa walka toczyła się jednak zaledwie kwadrans. Dokładnie w 16 minucie było już 4:0 a trzy bramki padły w przeciągu zaledwie dwóch minut.
W drugiej części meczu OKS nie podkręcał już tempa ale na coraz bardziej zmęczonych rywali i tak było to tempo wystarczające. Po przerwie pełniący obowiązki bramkarza Krawczyk skapitulował jeszcze pięciokrotnie i tym samym team z Poligonu zgarnął cenne trzy punkty. Tym samym do pozostania w gronie pierwszoligowców potrzeba jeszcze dwóch punktów.
OKS Merkury II Poligon – Elwo Pszczyna 9:0 (4:0)
Prawie mamy mistrza…
Hitem kolejki i zarazem meczem, który mógł zdecydować o mistrzowskim tytule była konfrontacja Ełki z Cadi-Carem. Obie ekipy przybyły na ten arcyważny mecz bardzo licznych i co istotniejsze w niemal najmocniejszych swoich składach. Początkowo mecz był dość wyrównany, może z nawet niewielkim wskazaniem na Team, który dłużej utrzymywał się przy piłce. Samochodziarze zagrali zaś bardzo mądrze taktycznie, mało kto się jednak spodziewał, że na dobra sprawę po meczu będzie już po pierwszej odsłonie. W 6 minucie pierwszą bramkę meczu zdobył Dudziak precyzyjnie wykonując rzut wolny. Po kolejnych sześciu minutach Cadi-Car mógł czuć się jeszcze bardziej komfortowo bowiem prowadzenie podwyższył Paszek. Ełka próbowała grać ofensywnie, ale wynik sprawił, że szóstka z Podstarzyńca mogła cofnąć się do defensywy i wyprowadzać szybkie kontry. Pozycyjna gra nie bardzo kleiła się z kolei ekipie Krawczyka. Szanse na korzystne rozstrzygnięcie dla Teamu zmalały jeszcze bardziej tuż przed przerwą kiedy defensorów rywala zaskoczył Grygier. Druga część meczu już wielkich emocji nie przyniosła. Piłkarze CC bronili się mądrze przez co ataki rywala przypominały bicie głową w mur. W ostatniej akcji meczu wreszcie udało się przełamać strzelecką niemoc ale gol Ryguły wiele zmienić nie mógł tym bardziej, że chwilę wcześniej gola numer cztery dla Cadi zdobył Grygier. Do końcowego sukcesu zespół z Podstarzyńca potrzebuje zatem już tylko jednego punktu. Ełka zaś musi bronić medalowej pozycji,
Ełka Team Pszczyna – Cadi-Car Pszczyna 1:4 (0:3)
(Nie)udało się
Mecz o być albo nie być wygrali za to piłkarze Trójcy. W starciu z Mieszkiem szanse obu zespołów były chyba pół na pół. Piłkarze pod wodzą Folka przybyli co prawda w zaledwie sześcioosobowym składzie, rywale zaś jednak nie mogli skorzystać z usług pauzującego za kartki bramkarza. W piątej minucie wynik meczu otworzył ładnym uderzeniem Maszudziński. Od tej chwili książęcym miało grać się coraz łatwiej… ale się nie grało. Po 10 minutach biegania sposób na pełniącego obowiązki bramkarza Jarząbka znalazł Baca, a tuż przed przerwą błąd defensorów wykorzystał Żmij i trafił do sitaki uderzeniem głową. Równie źle jak się skończyła pierwsza tak i się zaczęła druga odsłona meczu dla Mieszka. Już w 22 minucie szybką kontra zakończyła się bramką dla Trójcy. Piłkarze z Osiedla Piastów dopiero wówczas zabrali się za odrabianie strat. Remisowo zrobiło się w 28 minucie i można było przypuszczać, że zmęczenie Trójcy w końcu przyniesie negatywny skutek. Tyle tylko, że szóstka Folka grała niezwykle konsekwentnie i szczęśliwie. Dążący do zdobycia zwycięskiej bramki piłkarze Mieszka pozostawiali coraz więcej miejsca napastnikom rywala. Otwarta gra w końcu się zemściła. Dwa szybkie ataki Trójcy zakończyły się bramkami, które dały trzy punkty i pewne utrzymanie. Sytuacja książęcych jest zaś coraz trudniejsza.
Mieszko Pszczyna – Trójca Pszczyna 3:5 (1:2)
Jeszcze są w grze
Po niedzielnej wpadce szybko otrząsnęła się ekipa FC Profi M-Tec. Przełożony z czwartku zaległy mecz XVII kolejki z Japi-Budem wzbudził spore zainteresowanie wśród kibiców ale wielkich emocji nie przyniósł. No może do przerwy było jeszcze dość wyrównana i zacięta rywalizacja. Szans bramkowych z obu stron było sporo, choć jednak nieco większa przewagę miała szóstka Profi. Cóż jednak z tego sporo po 20 minutach piłka do jednej jak i drugiej siatki wpaść nie chciała.
Piłka zaczęła lądować w siatce dopiero po przerwie. Już w pierwszej ofensywnej akcji po zmianie bramek Krzekotowskiego pokonał Jarząbek. Z prowadzenia obrońcy tytułu długo się jednak nie cieszyli bowiem w 25 minucie precyzyjnym strzałem popisał się Żmija. Następne chwile to jednak popis jednego z najlepszych ligowych graczy – Artura Poczkajskiego, który w 10 minut ustrzelił klasycznego hat-trica. W miedzy czasie budowlańcy z Piasku mogli pokonać Kiecoka, ale grali bardzo nieskutecznie. Nic więc dziwnego, że pod koniec meczu zrezygnowanych rywali dobili gracze Profi. Wynik nie oddaje może do końca przebiegu meczu, bowiem pszczyńska szóstka aż tak wyraźniej przewagi nie miała, ale z pewnością wygrana FC Profi jest tym razem w pełni zasłużona.
Japi-Bud Piasek – FC Profi M-Tec Pszczyna 1:6 (0:0)
Strzelców bramek, kartowiczów, wszystkie wyniki, tabele, ligowe statystyki można znaleźć w menu bocznym oraz na stronie http://www.posir.pszczyna.pl/?page=article&parent=67&nparent=94 class=dodaj target=_blank>http://www.posir.pszczyna.pl.
UWAGA!!!
Pełny ligowy serwis piłkarski czasowo dostępny jest tylko w starszej wersji serwisu piłki nożnej portalu pod adresem http://www.pless.pl/branze/pilka/ class=dodaj> http://www.pilka.pless.pl
Andzejek
Zobacz także

Zarząd Osiedla Piastów w Pszczynie apeluje o niewyrzucanie resztek jedzenia na trawnik!

List czytelnika[FOTO] Zostały wykarczowane krzewy. Czytelnik uważa, że ze szkodą dla przyrody

List czytelnika[ZDJĘCIA] Ciężarówki niszczą nawierzchnię dróg szutrowych na osiedlu Podstarzyniec

Za wysokie wyniesione przejście dla pieszych na ul. Skłodowskiej? Zostaną poprawione wpusty

List czytelnika[ZDJĘCIA] "Wandalizm na osiedlu Piastów przybrał na sile"

Z początkiem nowego roku na terenie Pszczyny otwarta zostanie ogrzewalnia dla osób bezdomnych
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.