
Gorące tematy
- 10 czerwca 2010
- wyświetleń: 4735
Pless Jazz Days - nowy festiwal?
Jeden z naszych czytelników zaproponował, aby w sezonie wakacyjnym wzbogacić pszczyńską ofertę kulturalną o festiwal jazzowy. Przygotował także plan całego przedsięwzięcia.

- Pomysł zrodził się w mojej głowie podczas studiów w holenderskim mieście Breda, gdzie co roku ma miejsce Breda Jazz Festival - wyjaśnia Robert Obetkon. - W 2008 roku z kolei trochę przypadkiem odwiedziłem Koktebel Jazz Festival na Krymie i utwierdziłem się w przekonaniu, że Pless Jazz Days to dobry pomysł - tłumaczy.
Chociaż jazz nie kojarzy się z muzyką dla masowego odbiorcy, to festiwale jazzowe na całym świecie przyciągają tłumy i organizowanych jest ich coraz więcej.
- A właśnie to, że jazz postrzegany jest jako muzyka nie dla każdego, powoduje, że już na początku dokonuje się pierwsza selekcja i festiwal taki odwiedza odpowiednia grupa ludzi, na przyciągnięciu których zależy każdemu turystycznemu miastu - zainteresowanych konkretną muzyką, zorientowanych w bieżących wydarzeniach kulturalnych, o odpowiednim statusie społecznym i materialnym, itd. - opisuje swój plan Robert.
- Bielsko-Biała to stolica polskiego jazzu i można wykorzystać fakt, iż w powszechnej świadomości na imprezy jazzowe jeździ się w nasze okolice. Pless Jazz Days nie byłby jednak bezpośrednią konkurencją np. Bielskiej Zadymki Jazzowej: proponowałbym u nas zastosować szersze podejście do tematu niż ma to miejsce w Bielsku-Białej. W holenderskiej Bredzie na przykład grają też bluesa i pokrewne gatunki, w Koktebelu oprócz jazzu gra się także współczesną tzw. muzykę świata. Niezależnie od tego w którą stronę Pless Jazz Days by poszedł, chodzi o to, by zaproponować gościom festiwalu muzykę nie tylko do posłuchania, ale i do potańczenia, jeśli ktoś miałby na to ochotę.
Jak pisze pomysłodawca, koncerty skierowane do szerszego grona słuchaczy odbywałyby się na scenach rozstawionych w parku i na rynku, zaś dla wyrobionego słuchacza w programie znalazłyby się zamknięte koncerty, początkowo mniejszych, a po kilku latach większych gwiazd jazzu.
- Z wykonawcami nie byłoby większego problemu, wystarczy rzucić okiem, kto występuje na innych festiwalach o podobnym profilu i - jeśli dany artysta się spodoba i jeśli żądane honorarium jest w zasięgu organizatora - zaprosić go do nas - opisuje swoją wizję koncertu Robert. - Z tego, co zauważyłem, sporo dobrych - i jak można się domyślać gotowych zagrać za niewielkie honorarium - artystów jazzowych można znaleźć na Ukrainie. W Polsce i u naszych południowych sąsiadów też znajdzie się ich bez liku. W przypadku Koktebel Jazz Festival powstała także społeczność, która w drodze głosowania typuje, jacy artyści powinni wystąpić na kolejnym festiwalu.
Czy Pszczyna sobie poradzi z takim przedsięwzięciem? Robert Obetkon ma już na to odpowiedź.
- Wspomniana Breda to co prawda miasto 170-tysięczne, ale już Koktebel ma tylko 3000 mieszkańców, a szwajcarskie Cully ma mieszkańców zaledwie 2000. Biorąc pod uwagę duże doświadczenie Pszczyny w organizacji imprez masowych, nie mam obaw, że Pless Jazz Days mogłoby nasze miasto przerosnąć - mówi z nadzieją Robert.
new / pless.pl
Zobacz także

14 czerwcaPowraca Silesia Vice nad zaporą w Łące! Shaun Baker ft. Jessica Jean, Benassi Bros. ft Dhany, DJ Rocco

Materiał partneraCofnijmy się w czasie! Bal karnawałowy w stylu lat 20/30

Koleje Śląskie uruchomią dodatkowe połączenia sylwestrowe. Będą bezpłatne

Gorący temat[FOTO] Tłumy bielszczan uczestniczyły w świątecznych atrakcjach na Starówce. Zapraszamy do galerii
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.